Jestem pewien, że wszyscy ludzie pragną posiadać umiejętność podejmowania dobrych decyzji. Niestety bardzo często zdarza się, że nasz wybór nie jest tak trafny, jak wydawało się to na początku. Przyczyną błędnego oceniania rzeczywistości są bardzo często emocje. Również w kontekście życiowych wyborów emocje potrafią zafałszować obraz sytuacji. Pewnie znajdzie się wśród Czytelników ktoś, kto nie zgodzi się z tą tezą, ponieważ mówi się często, że emocje pomagają w podejmowaniu decyzji. Zgadzam się z tym, lecz dotyczy to wyłącznie sytuacji, gdy należy szybko interweniować np. podczas jakiegoś zagrożenia. Wyobraźmy sobie, że podczas nocnego powrotu do domu wchodzimy w ciemną uliczkę, gdzie stoją agresywnie nastawieni mężczyźni. Naturalnie powinniśmy poczuć strach i odpowiednio zareagować ucieczką lub w ostateczności – obroną własną. Gdyby jednak nie uruchomiły się emocje, to czekałaby nas niewątpliwie kłopoty. Prawdopodobnie zatem takie odczucia jak strach, lęk, czy też złość są pozostałościami po czasach, kiedy mężczyźni musieli polować, aby zapewnić przetrwanie swojej rodzinie, a jednocześnie nie dać się zaskoczyć przez drapieżniki.

Inną sytuacją jest podejmowanie tak ważnych decyzji, jak te dotyczących zmiany partnera życiowego, zawodu, miejsca zamieszkania itp. W tym wypadku emocjonalne podejście może okazać się zgubne. Przy wyborach, które mogą wpłynąć długofalowo na nasze życie, najlepiej zatrzymać się na dłuższą chwilę i rozważyć każde za i przeciw. Czasami jednak emocje biorą górę i podejmujemy decyzję w jednej chwili, a potem tego gorzko żałujemy.

W związku z powyższym chciałem podzielić się z Czytelnikiem dość prostą metodą, która może okazać się niezwykle skuteczna. Jej najważniejsza myśl została zawarta w tybetańskiej przypowiastce, którą teraz sparafrazuję[1]:

Żył sobie pewnego razu król, który miewał osobliwy problem. Mianowicie były dni, w których budził się z pozytywnym nastawieniem do życia. Wtedy stawał się bardzo mało wymagającym władcą, który obniżał podatki, obdarowywał poddanych i realizował wszystkie zachcianki ludzi żyjących w jego państwie. Władca zauważał również, że jego ogrody są piękniejsze, plony są większa, a służący lepiej wypełniają swoje zadania.

Po tych pięknych dniach następowały jednak gorsze. Wtedy król budził się pełen złości, którą wyładowywał na swoich poddanych poprzez podciąganie podatków i wtrącanie do więzień ludzi sprzeciwiających się jego tyrańskim rządom. W te dni ogrody wyglądały brzydko, a służący nie potrafili wykonać nawet najprostszego zadania.

Władca na całe szczęście był świadom swoich problemów, dlatego też postanowił zebrać specjalną radę, która miała pomóc mu w wyjściu z tej niezbyt komfortowej sytuacji. Niestety żadna z powołanych osób nie była w stanie wymyślić sposobu na dolegliwość króla.

Pewnego dnia w zamku władcy zjawił się tajemniczy jegomość, który uważał, że znalazł skuteczną metodę na przezwyciężenie problemu nieszczęsnego monarchy. Przybysz ofiarował królowi pierścień z napisem, który miał być odczytywany przez władcę w momencie, gdy czuł, że jego nastrój ulega zmianie.

Na sygnecie widniał napis: „Musisz wiedzieć, że to też minie”

Odwołując się do treści tej przypowiastki, każdy z nas przed podjęciem decyzji powinien na chwilę wsłuchać się w siebie i zauważyć, jakie emocje w nim dominują. Jeżeli są one pozytywne, to może oznaczać, że odbiór rzeczywistości jest ograniczony przez tak zwane „różowe okulary”. W przypadku dominacji negatywnych stanów emocjonalnych świat może zostać zniekształcony przez „czarnowidztwo”. Decyzje podjęte w intensywnym stanie emocjonalnym zawsze wiążą się z ryzykiem, o czym przekonałem się kilkakrotnie na własnej skórze. Dlatego też warto mieć w głowię maksymę z przypowieściowego pierścionka[2] i odczekać, aż opadną wszelkie wewnętrzne nastroje, które mogą wpływać na nasz wybór. Kiedy osiągnie się już względnie spokojny stan, wtedy można poważnie zastanowić się nad wszystkim plusami i minusami podjęcia określonych kroków w swoim życiu.


[1] Opowieść tą zaczerpnąłem z następującej książki: J. Bucay: Pozwól, że Ci opowiem… Bajki, które nauczyły mnie, jak żyć. Tłum. I. Ziętek-Segura. Zakrzewo 2004, s. 22-24.

[2] Jeżeli komuś to pomoże, to może nawet sobie sporządzić jakąś rzecz, która będzie miała na sobie tę sentencję lub też będzie o niej przypominać.