Zacznę od pewnej analogii. Otóż, jeśli chcesz postawić dom, to musisz wybrać odpowiedni grunt, a następnie zrobić pod niego mocne fundamenty. Podobnie jest z rozwojem osobistym i duchowym, ponieważ bez odpowiedniej podstawy nie jesteśmy w stanie wprowadzać zmian w swoim życiu. Podstawą dla interesującej nas dziedziny jest oczywiście postawa, która pozwoli nam się rozwijać. Moje już prawie dziesięcioletnie doświadczenie w samorozwoju pozwoliło mi wyróżnić dwa podejścia do świata będące idealnym gruntem pod rozszerzanie świadomości. Są nimi: bycie dla siebie przyjacielem oraz bycie uczniem w stosunku do życia.

I. Bądź dla siebie „Przyjacielem”

Jak słusznie zauważa Marcin Capiga (coach, trener i konsultant), bardzo często traktujemy swoją własną opinię na danym temat jako absolutną prawdę, podczas gdy ze zdaniem innych nie zawsze chcemy się zgodzić[1]. Kiedy więc zwracamy się do siebie słowami „Nie dam rady tego zrobić”, czy „Jestem beznadziejny”, to od razu, mówiąc dosadnie, wchodzimy w paradygmat bycia nieudacznikiem. Zaczyna wtedy też działać tzw. „samospełniająca się przepowiednia”, a więc zjawisko, które wydaje się potwierdzać nasze przekonania[2]. Tak naprawdę jednak to my sami generujmy wszystkie zdarzenia udowadniające nasze „nieudacznictwo”. Jak można bowiem zrobić coś dobrze, skoro działa się z niską motywacją, brakiem wiary w siebie i pesymistycznymi myślami? To logiczne, że nic z takiego postępowania nie wyjdzie. Co najwyżej możemy nazbierać jeszcze więcej „dowodów” na to, że jesteśmy do niczego, co oczywiście mija się z prawdą.

Aby wyjść z powyższego błędnego koła trzeba przyjąć inną postawę. Aby to zrobić, za każdym razem, gdy pojawia się w naszej głowie negatywna opinia na nasz temat, traktujemy ją retorycznym pytaniem: „Czy podobne słowa powiedziałbym w danej sytuacji swojemu przyjacielowi?”. Następnie zaś powiedz do siebie to, co w tym kontekście przekazałbyś swojemu przyjacielowi. Osobiście polecam skorzystać przy tej okazji z modelu RTZ (opisany tutaj), aby zweryfikować zastane przekonanie (negatywną opinię na własny temat) i zmienić je na zdrowsze, a więc takie, które będzie wspierające i oparte na faktach. Przydatne może okazać się też poradzenie sobie z negatywnymi emocjami stojącymi za danym przeświadczeniem – pomocna będzie opisana przeze mnie już „Technika uwalniania” (kliknij tu) lub któraś z metod opisanych przez Daniela Goldmana w książkach Inteligencja emocjonalna i Inteligencja emocjonalna w praktyce.

Wyżej opisany techniki pomogą Ci niewątpliwie stać się swoim najlepszym przyjacielem. Wyrobią w Tobie bowiem nawyk patrzenia na świat z innych, korzystniejszych perspektyw, a także sprawią, że będziesz w stosunku do siebie bardziej empatyczny. Dzięki tej postawie rozwój osobisty stanie się dla Ciebie prostszy i bardziej efektywny. Piękni zostało to ujęte i zaśpiewanej przez Macieja Balcara w tekście do piosenki Do przodu  z repertuaru zespołu Dżem:

Choć może głupio to brzmi,

Bądź przyjacielem swym,

A zaczniesz na nowo żyć[3]

II. Bądź „Uczniem” w stosunku do życia

Kiedy dzieje się coś dla nas przykrego, to możemy się tym przejmować i szkalować się za to, że do tego dopuściliśmy lub też wyciągnąć z zaistniałego faktu odpowiednie wnioski, które pomogą nam na przyszłość ominąć podobnej sytuacji. Jeśli wybieramy pierwszą postawę, to stajemy się na własne życzenie ofiarą własnych myśli. Trudno bowiem czuć się dobrze, kiedy ma się do siebie pretensje. Gdy jednak postanowimy zastanowić się nad tym, co spowodowało niekorzystny obrót spraw i rozważmy, co należy zmienić, żeby zmniejszyć prawdopodobieństwo powtórzenia się podobnego zdarzenia, to stajemy się chętnym do nauki uczniem – oczywistym jest, że w tym kontekście naszym nauczycielem jest samo życie. Podejście to jest bardzo korzystne dla rozwoju, ponieważ wymaga ono pokory, a także pogłębionej autorefleksji, a co więcej, pozwala nam uwolnić się z błędnego koła bezproduktywnego obwiniania się.

Aby przestać być „Ofiarą” i stać się „Uczniem” należy wyrobić w sobie nawyk wyciągania lekcji z każdego dnia. Do tego celu potrzebny będzie nam „Zeszyt Ucznia”, a więc notatnik, w którym po każdym dniu będziemy zastanawiać się, czego się dzisiaj nauczyliśmy. Warto zwracać szczególną uwagę na przykre wydarzenia, ponieważ dzięki temu zaczyna się przekuwać porażki w cenne wskazówki na przyszłość. Żeby nasza notatka była skuteczna, powinniśmy przede wszystkim opisać zdarzenie, które stanie się dla nas lekcją. Następnie zaś odpowiedzieć pisemnie na pytanie „Co dana sytuacja mnie nauczyła?”. Jeśli mowa o przykrym wydarzeniu, to warto posiłkować się pytaniem „Co powinienem zrobić, aby uniknąć tej przykrej sytuacji?”.

Być może myślisz teraz, że technika opisana wyżej ma sens, lecz nie koniecznie jesteś przekonany do zakładania „Zeszytu Ucznia”, bo uważasz, że cały proces możesz spokojnie przeprowadzić w głowie. Niestety, ale takie podejście może się skończyć dla nas Ciebie katastrofą. Zapisywanie bowiem jest ważne przede wszystkim z dwóch powodów. Po pierwsze podczas ćwiczenia łączysz aktywność z myśleniem, co sprawia, że mózg w szybszy sposób uczy się nowego postrzegania świata. Po drugie, to co zapiszesz staje się dla Ciebie pewną formą kontraktu, który o wiele trudniej jest złamać, niż ten utworzony wyłącznie na chwilę w głowie. Ponadto działa w tym momencie opisana przez Roberta Cialdiniego (naukowca zajmującego się badaniem wpływu społecznego) zasada zaangażowania i konsekwencji[4]. Polega ona m.in. na tym, że aktywność deklarująca wykonanie w przyszłości jakieś czynności staje się swego rodzaju przymusem, z którym większość ludzi nie jest w stanie walczyć.

Podsumowanie

Mam nadzieje, że przekonałem Cię do stania się „Przyjacielem” w stosunku do siebie i „Uczniem” w stosunku do życia. Jestem bowiem przekonany, że to właśnie te dwie postawy sprzyjają wzrostowi naszej świadomości. Życzę udanego przestawiania się 🙂

 


[1] M. Capiga: Coach. Kalendarz coachingowy 2018. s. 100.

[2] Można o tym zjawisku poczytać więcej pod następującym linkiem: http://www.naukowiec.org/wiedza/psychologia/samospelniajace-sie-proroctwo_1087.html

[3] M. Balcar: Do przodu. (tekst spisany z książeczki dołączonej do płyty Dżemu Muza wydanej w 2010 roku).

[4] R. Cialdini: Wywieranie wpływu na ludzi. Teoria i praktyka. Tłum. B. Wojciszke. Gdańsk 1999, s. 66-112.