Filozofia bywa często niedoceniania przez ludzi zajmujących się rozwojem osobistym. Uważa się ją bowiem za mętną i mało związaną z naszym życiem. Moja opinia na ten temat jest inna i bardzo dobrze oddają ją słowa, które padły z ust Mirosława Piróga podczas rozmowy zamieszczone na blogu („Miejsce na filozofię jest wszędzie”. O filozofii i rozwoju osobisty…):

W takiej dziedzinie jak rozwój osobisty tym bardziej filozofia musi znaleźć swoje miejsce, dlatego, że u swych źródeł greckich była dziedziną życia praktycznego. Jak wykazują badania historyczne, była stosowana przez starożytnych Greków po to, aby ludzie mogli prowadzić dobre życie. Rozwój osobisty też jest nakierowany na to, żeby człowiek prowadził dobre życie, chociaż w różny sposób jest ono zdefiniowane współcześnie, na pewno całkowicie inaczej niż w starożytności. Zatem filozofia powinna być obecna w różnych nurtach rozwoju osobistego, co najmniej na takiej zasadzie, jak w potrawach powinna być obecna sól, w ten sposób nadając im smak. Taką metaforą bym tę sprawę ujął.

Rozszerzając tę wypowiedź, powiedziałbym inspirując się myślą Williama Jamesa[1], że filozofia o tyle jest obecna w rozwoju osobistym,  o ile ma ona jakieś praktyczne zastosowanie. Ciekawe przełożenie na nasze życie znalazłem m.in. w filozofii Fryderyka Nietzschego, a konkretniej w jego koncepcji „Woli mocy”. Zapraszam do lektury 🙂

I. Czym jest „Wola mocy” w myśli Nietzschego?

Nietzsche w toku obserwacji i refleksji nad rzeczywistością uznał, że w świat stymulowany jest przez istniejącą w nim „Wolę mocy”. Jest to element działający jako motor napędowy do wzrostu i rozwoju każdy element wszechświata. W kontekście ludzi natomiast widać go w dążeniu do większej siły, afirmacji siebie, wyrażania swojej indywidualności oraz przekraczania własnych granic[2]. Wola mocy działająca w świecie zatem powoduje ścieranie się różnych elementów świata, które chcą się realizować i rozwijać – często bowiem rozwój jednego stoi w sprzeczności z rozwojem innego. W literaturze przedmiotu możemy więc znaleźć interpretacje mówiącą, że „Wola mocy” realizuje się jako chęć dominacji, przewagi i panowania nad innymi[3]. Jest to dość powierzchowna interpretacja, która została wykorzystana przez nazistów[4]. Prawda jest taka, że również ci, którzy uważają się za władców mogą mieć mentalność niewolnika – dążą oni bowiem do splendoru i władzy, które ich zwyczajnie więżą. Takim sposobem oddają oni swoją wolę mocy dla tytułów, pozycji i pieniędzy[5]. Mamy w tym kontekście coś na wzór atrapy, a nie prawdziwego odczuwania własnej mocy. Chodzi zatem o intencje – jeśli robię coś dla sławy, to trudno nazwać to dążeniem do pełnej realizacji Woli mocy, jeżeli jednak robię to dla siebie, to jak najbardziej (dodać należy, że w tym wypadku rykoszetem może pojawić się sława, ale nie musi). Prawdziwa realizacja swojego potencjału nie polega więc na byciu „panem” w ustalonym ogólnie porządku, lecz raczej nad poczuciem wewnętrznej wolności w rozwoju i przekraczaniu własnych granic.

Wola mocy w życiu rozkłada się ilościowo. Jeśli rezygnuję się z podążania za nią, to często oddaję ją komuś innemu, co pięknie zostało ubrane w słowach Nietzschego:

„[…] im ktoś mnie potrafi rozkazywać, tym usilniej poszukuje kogoś, kto sprawuje władzę, kto ją surowo sprawuję […][6].

W tym kontekście widać, że nie ma „kata bez ofiary” – każda relacja oparta na dominacji i uległości jest związana z ilością mocy jednostek wchodzących w taki związek.

Nietzsche w Tako rzecze Zaratustra pisze: „I jako się małe większemu oddaje w zamian za rozkosz przewagi nad najmniejszym: tak też oddaje się największe, poświęcając kwoli mocy – życie własne”.[7] Słowa te ilustrują piętrowość rozkładu mocy, bowiem każdy działa na jej określonym poziomie i staje się uległy w stosunku do kogoś o większym poziomie tej energii. Wola mocy w tym kontekście rozkłada się na wiele poziomów – od największej jej realizacji, aż do najmniejszej. Przykładem może tu być następujący ciąg:

Rodzic > starsze dziecko > młodsze dziecko > zwierzątko domowe

Warto tu jednak dodać, że osoba na szczycie tej „piramidy” będzie ponosiła absolutną odpowiedzialność za swoje czyny, ponieważ nie może zrzucić jej na nikogo innego. Stąd też nie jest w stanie szukać winnych nigdzie indziej, jak wyłącznie w sobie. Ponadto osoba ta ponosi odpowiedzialność za osoby będące w hierarchii pod nią. Świetnie sumują to słowa niemieckiego filozofa:

[…] rozkazywanie cięższe jest, niźli uleganie. I nie przeto tylko, iż rozkazujący bierze na się brzemię wszystkich posłusznych, i że go to brzemię śmiało zmiażdżyć może: Próbą i ważeniem się zuchwałym wydało mi się zawsze rozkazywanie; ilekroć kto żywy rozkazywał, zawsze swe istnienie ważył zuchwale. I wówczas nawet, gdy samemu sobie rozkazywał: i wtedy jeszcze odpokutować musiał swe rozkazywanie. Własnego prawa musi stać się sędzią, mścicielem i ofiarą[8].

Wynika z tego więc, że prawdziwa realizacja woli mocy, to odpowiedzialność za własne czyny oraz czyny tych, którzy nam zawierzyli (tu jednak bez przesady, o czym pisałem już w notce: Pomagać każdy może, trochę lepiej, lub trochę gorzej). Wymaga to zatem ogromnej dojrzałości.

II. Praktyczne zastosowanie koncepcji „Woli mocy”

W praktyce koncepcję Woli mocy możemy wykorzystać do diagnozy naszej sprawczości i brania odpowiedzialności za życie. Warto wziąć zatem kartkę i na jej środku oznaczyć siebie, a następnie zacząć zastanawiać się nad tym od kogo lub czego (ludzie, instytucje, światopoglądy, przedmioty itp.) jesteśmy zależni oraz które osoby i elementy rzeczywistość są zależne od nas. W trakcie podziału sugeruję umieścić na kartce pierwszy zbiór pod sobą, a drugi nad sobą. Kiedy już skończymy, to warto zastanowić się, czy taki stan rzeczy nam odpowiada.  Na pewno jednak dzięki szczeremu rozpisaniu na kartce rozkładu Woli mocy w naszym życiu będziemy w stanie ujrzeć toksyczne relacje bądź niezbyt rozsądne zależności, w które niekoniecznie świadomie popadliśmy. Przykładem może tu być „nie odcięta pępowina” – możemy bowiem jako dorośli być pod zbyt silnym wpływem rodziców lub też jako rodzice nie chcieć wypuścić już dorosłych dzieci z „naszego gniazda”. W kontekście relacji przy użyciu tego narzędzia jesteśmy w stanie sprawdzić, czy np. nasz związek lub przyjaźń opiera się równości, czy może ktoś nad kimś góruje. Kolejną ciekawą egzemplifikacją jest ocena naszych relacji z światopoglądami bądź instytucjami – może się okazać bowiem, że obrane przez nas podejście do rzeczywistości jest ograniczające. Naszą wolę mocy możemy też oddawać rzeczą i aktywnością, stąd też na kartce nad nami znajdzie się np. komputer, używki, a nawet seks. Jak widać narzędzie to może pomóc zdiagnozować wiele problemów, podstawą jego zastosowania jednak jest odwaga w spojrzeniu prawdzie w oczy i szczerość wobec siebie.

III. Jeszcze kilka krytycznych uwag do odzyskiwania mocy

Nietzsche oczywiście doradzałby, że najlepszą drogą byłoby wzrosnąć ponad to, co nas przerasta i wpływa na nasze życie. Osobiście jednak nie jestem przekonany, czy absolutny indywidualista będzie w stanie żyć szczęśliwie. Psychologia pokazuje nam bowiem, że jednym ze elementów dobrego życia (tzw. „dobrostanu”) jest posiadanie dobrych kontaktów z innymi ludźmi[9]. Czy w kontekście podpowiedzi Nietzschego jest to możliwe? Wątpię.

Inną kwestią jest antagonistyczna postawa filozofa do religii – uważał on, że buddyzm czy chrześcijaństwo nie prowadzą do niczego dobrego, bo odbierają nam moc[10]. Pytanie tylko, czy zawsze posiadanie mocy musi być najważniejsze? Według mnie nie. W kontekście koncepcji duchowych warto zajrzeć do mojej notki  Metafizyka praktyczna?…, gdzie pokazałem, że zawierzenie odpowiednim koncepcjom duchowym może mieć dla nas bardzo dobry wpływ.

Oczywiście jest to moja krytyka, stąd też polecam spojrzeć na nią krytycznie 😛 Tak właściwie to każdy z nas powinien zarządzać swoją mocą i decydować komu, gdzie i ile oddaje.

IV. Podsumowanie

Kiedy już zdiagnozujesz rozkład mocy, to następnym krokiem naturalnie musi być działanie w celu naprostowania spraw, które się Ci nie podobają. Z pewnością sporo rzeczy będziesz w stanie ogarnąć przy użyciu technik znalezionych w książkach bądź na blogach takich jak ten. Niektóre jednak kwestię będą pewnie wymagać bardziej złożonych aktywności, a więc może konieczna będzie wizyta u psychologa bądź innego specjalisty.

Życzę Ci jak najbardziej świadomego dystrybuowania swojej mocy 🙂


 

[1] Wiliam James uważał, że jednym wymiernikiem filozofii w ogóle jest jej praktyczność. Jeśli dana myśl nie ma przełożenia na życie, to nie warto o niej dyskutować. (W. James: Pragmatyzm. Tłum. W.N. Kozłowski. Kraków 2016, s. 37-38.)

[2] T. Llacer: Nietzsche. Tłum. A. Paleta, B. Sosnowska. Warszawa 2018, s. 100-101.

[3] Z. Kuderowicz: Nietzsche. Warszawa

[4] T. Llacer: Nietzsche…, s. 101.

[5] G. Delueze: Filozofia Nietzschego. „Nowa krytyka” nr 9, s. 98-99.

[6] F. Nietzsche: Koncepcja życia i woli mocy. Tłum. W. Berent. W: Z. Kuderowicz: Nietzsche…, s. 183.

[7] F. Nietzsche: Tako rzecze Zaratustra. Tłum. W. Berent. Warszawa 2008, s. 146.

[8] Tamże, s. 145.

[9] I. Kucharewicz: Co z tym szczęściem? Psychologia pozytywna w praktyce. Warszawa 2015, s. 54-64.

[10] F. Nietzsche: Koncepcja życia i siły mocy…, s. 183.