Mówi się, że na szczęście nie ma recept i jest w tym niewątpliwie dużo racji, ponieważ każdy człowiek stanowi odrębne indywiduum z własnymi predyspozycjami, charakterem, temperamentem, dążeniami, przekonaniami i światopoglądem. Istnieją jednak modele psychologiczne, które mimo konkretnych punktów są na tyle otwarte, że są w stanie pomieścić wszystkie indywidualne aspekty człowieka, a jednocześnie wskazać obszary czyniące go szczęśliwym. W artykule tym przedstawiam trzy z nich oraz staram się je połączyć w jeden meta-model.

Szczęście, czyli dobrostan

Na początku chciałabym zaznaczyć, że będę korzystał wymiennie z określeń szczęście i dobrostan. Otóż, jak podaje Encyklopedia PWN, dobrostan to w psychologii: „subiektywnie postrzegane przez osobę poczucie szczęścia, pomyślności, zadowolenie ze stanu życia”[1]. Warto też znaczyć, że psycholog Maritn Seligman (do którego koncepcji zaraz będę się odwoływał) postulował, żeby w nauce zrezygnować ze słowa szczęście na rzecz dobrostanu. Uważał tak, ponieważ szczęście popularnie kojarzone jest z radością, natomiast, co wykazuje psychologia, zależy ono od większej ilości czynników, niż tylko doświadczanie pozytywnych emocji[2].

Pięć filarów dobrostanu wg Martina Seligmana

Czytelnicy z pewnością będą kojarzyć z moich tekstów koncepcje Seligmana, ponieważ na blogu odwoływałem się już do jej kilku aspektów. Psycholog na podstawie swoich obserwacji i badań uznał, że dobrostan człowieka stoi na pięciu filarach[3]:

  1. Przyjemności i doświadczaniu pozytywnych emocji – żeby budować ten filar, człowiek powinien robić rzeczy, które lubi i generować przez to pozytywne emocje. Trzeba jednak w ty aspekcie zachować zdrowy rozsądek, ponieważ łatwo można wpaść w tzw. „pętlę hedonizmu”, czyli warunkowanie dobrostanu wyłącznie od tego aspektu. Jak wiadomo „w tracie jedzenia rośnie apetyt”, stąd też jednostka będzie poszukiwać wtedy coraz nowszych doznań, a z każdym kolejnym trudno będzie jej się nasycić. Nietrudno się domyślić, że skutki mogą być fatalne. Nie samą jednak przyjemnością człowiek żyje, stąd też ważne są pozostałe filary.
  2. Zaangażowanie – budulcem dla tego filaru jest posiadanie czynności/aktywności, która nas rozwija, ponieważ jest ambitna, lecz w granicach naszych możliwości. Pozytywne emocje wypływają nie tylko z prostych przyjemności, ale robienia czegoś, co wymaga wkładu pracy. Wchodzimy wtedy w tak zwane flow, czyli stan, w którym nasza świadomość zostaje zawężona do wykonywanej czynności – reszta świata przestaje dla nas istnieć. Jest to szersza kwestia, wymagająca osobnego omówienia, co też uczyniłem w rozmowie z Beatą Wolfigiel („Świat przestaje wówczas istnieć, całkowicie zatracamy się w tym, co robimy”...). Popełniłem też krótki artykuł ekspercki na ten temat dla portalu SiedemÓsmych[4].
  3. Poczucie sensu – materiałem, z którego zbudowany jest ten filar jest posiadanie przekonania, że moje życie, a także i działania podejmowane w nim mają większy sens.
  4. Spełnienie w relacjach międzyludzkich – odpowiednie i satysfakcjonujące relacje, to budulec kolejnego filaru. Co ciekawe, relacje interpersonalne wpływają na dobrostan, ale też dobrostan w życiu wpływa na relacje, stąd też, żeby w tym aspekcie dobrze prosperować trzeba zadbać o pozostałe aspekty szczęścia.
  5. Posiadanie i osiąganie celów – filar ten jest o tyle ważny dla człowieka, że dzięki realizacji zaplanowanych celów zyskuje się większą kontrolę i sprawczość, a także pewność siebie. Dodać do tego należy, że dzięki planowaniu i realizacji zamiarów życie zaczyna być zdecydowanie bardziej uporządkowane.

Tak więc według Seligmana dobrostan człowieka jest kopułą stojącą na pięciu filarach. Żeby faktycznie go odczuwać trzeba dbać o równowagę pomiędzy pięcioma z wymienionych obszarów.

Model Dobrostanu Carol Ryff         

Kolejnym wybrany przeze mnie model dobrostanu stworzyła psycholożka Carol Ryff. Badaczka bazując między innymi na Arystotelesie (rozumienie dobrostanu jako eudaimoni, czyli realizacji osobistego potencjału człowieka, zamiast skupiania się na szybkich i prostych przyjemnościach) zaproponowała następujące komponenty, które tworzą szczęście[5]:

  1. Samoakceptacja – człowiek jest nastawiony pozytywnie do siebie i ma świadomość swoich wad i zalet. Po prostu godzi się z tym, jaki jest.
  2. Osobisty rozwój – jednostka czuje, że się rozwija i odkrywa coraz bardziej swój potencjał. Ważna w tym kontekście jest zdolność do nauki, a także wykorzystywanie swoich talentów i predyspozycji.
  3. Autonomia – poczucie wolności od presji jaką daje społeczeństwo, co wiąże się z wypracowaniem własnych standardów, według których siebie oceniamy.
  4. Opanowanie i kontrola – człowiek czuje, że jest w stanie radzić sobie z rzeczywistością i jej zmianami. Towarzyszy mu poczucie sprawczości i umiejętność kreowania sytuacji, które są zgodne z wartościami i potrzebami.
  5. Udane związki – według Ryff relacje powinny być wypełnione obustronnymi troską, empatią, zaufaniem, ciepłem, a także odpowiednim balansem pomiędzy dawaniem i braniem.
  6. Życiowy cel – chodzi tu o posiadanie celów i przekonań, które mogą nadawać życiu odpowiedni kierunek i sens. 

Ten model wydaje się bardziej szczegółowy, choć, jak się okaże dalej nie zwiera kilku elementów z Seligmanowskiego.

Propozycja Carla Gustava Junga

W wywiadzie dla „Sunday Times” (1960) szwajcarski psycholog Carl Gustav Jung została zapytany o to, jakie są jego zdaniem przesłanki, do tego, by człowiek wiódł szczęśliwe życie. Psycholog głębi wymienił następujące pięć istotnych punktów (dwa pierwsze zostawił bez komentarza, co wydaje się zrozumiałe)[6]:

  1. Zdrowie psychiczne i fizyczne
  2. Dobre, bliskie stosunki, na przykład w małżeństwie, rodzinie, kręgu przyjaciół
  3. Zdolność postrzegania piękna w sztuce i naturze – choć Jung nie opisuje tego szerzej, to myślę, że chodzi mu o zachwyt nad tym, co powstało niezależnie od człowieka oraz nad tym, co potrafi stworzyć sam człowiek. W świecie, gdzie potrafimy się nad tym zachwycać żyje się zdecydowanie lepiej, a ponadto korzystnie wpływa to na naszą wrażliwość. W kontekście sztuki jest to o tyle ważne, że przejawiają się w niej archetypy, czyli istotne dla rozwoju oraz wspólne dla gatunku ludzkiego aspekty naszej psychiki – czytaj więcej: Archetypy w pigułce…
  4. Przyzwoite warunki życia i satysfakcjonująca praca – tu Jung dodał, że poczucie spełniania zależy od realistyczności oczekiwań i poczucia odpowiedzialności jednostki.
  5. Posiadanie światopoglądu filozoficznego, czy religijnego, który może pomóc człowiekowi radzić sobie z trudnościami życia – w tym aspekcie psycholog zaznaczył, że światopogląd ten musi mieć przełożenie praktyczne na życie, inaczej nie ma ona sensu w kontekście szczęśliwego życia

Jung zaznacza jednak, że uważać należy na skrajności oraz na nudę w przypadku powyższych przesłanek. Oba mogą wymusić w człowieku zmianę, która powinna się zadziać, inaczej jednostka stanie się nieszczęśliwa. Dodaje też, że ludzie się zmieniają, a co za tym idzie, to co przynosiło im szczęście wcześniej, dziś może być już nieaktualne. Ponadto, słusznie zaznacza, że już wstępne założenia, że coś nam przyniesie szczęście mogą okazać się w efekcie błędne. Uważa również, że zbyt usilne poszukiwanie szczęście może sprawić, że będzie ono nam uciekać. Psychiatra poleca raczej pokorę i cierpliwość oraz otwartość na trudniejsze chwilę, które są nierozłącznym elementem egzystencji. Poczucie szczęście ma to do siebie, że w trakcie drogi życia pojawia się i znika, co wynika z natury, która posiada zarówno blaski, jak i cienie. Takie podejście wydaje się trochę pesymistyczne, ale w zasadzie nie można odebrać mu realistyczności.

Próba syntezy prezentowanych modeli i trochę praktycznych rad: meta-model dobrostanu

Nie byłbym sobą, gdybym nie spróbował połączyć tych trzech prezentowanych modeli i pomysłów. Niektóre elementy w nich się powielają, a inne dobrze uzupełniają. Gdy to wszystko zsyntezowałem, to wyszła bardzo interesująca konstrukcja. Niektóre punkty, jeśli uznałem to za konieczne, dodatkowo skomentowałem, we wszystkich jednak starałem się dać trochę praktycznych odsyłaczy do materiałów, które mogą okazać się przydatne w kontekście ich realizacji:

  1. Relacje interpersonalne na zadowalającym poziomie – praca nad relacjami to w dużej mierze praca nad komunikacją stąd też polecam następujące artykuły: Jak tworzyć komunikaty, aby uniknąć zbędnych nieporozumień?, „Magiczne słowo”, które może uratować twój związek!, Dawanie i Branie – umiejętności, których możesz się nauczyć!
  2. Posiadanie sensu i celu swoje życia – wiąże się to z obraną filozofią życiową (rozumianą szeroko, czyli również jako kultywowanie danej religii). Posiadanie własnego lub też przyjętego świadomie przez siebie światopoglądu wpływa na naszą autonomie, ponieważ zyskujemy własny, nienarzucony z góry kompas etyczny i moralny. Warto w tym kontekście poczytać artykuły: Jakim mitem żyjesz? – mit osobisty a samorozwój!, Czym jest duchowość? – sens i kreatywność jako istota rozwoju duchowego
  3. Rozwijanie siebie – stawianie sobie celów i ich realizacja, dzięki czemu stajemy się lepsi. Zyskujemy dzięki temu sprawczość i większą kontrolę nas naszym życiem. Tu przyda się metoda odpowiedniego stawiania sobie celów: Jak skutecznie wyznaczać cele?
  4. Samoakceptacja – akceptacja swoich słabych i mocnych stron (wad i zalet) – polecałbym pracę z kompleksami (Masz kompleksy? To dobrze!…), a także zapoznanie się 24 opracowanymi przez Seligmana siłami charakteru, żeby unaocznić sobie, w czym jesteśmy lepsi, a w czym słabsi[7]. Po zaakceptowaniu wad i słabych stron możemy zdecydować, czy faktycznie chcemy nad nimi pracować, z pewnością nie będą one już rodziły w nas tyle dyskomfortu. Nad słabościami można oczywiście pracować, kluczem jednak także będzie tu akceptacja, bez niej ani rusz, o czym pisałem już w notce: „Jestem w stanie to zaakceptować” 🙂 – akceptacja a rozwój osobisty.
  5. Umiejętność angażowania się w życie – znalezienie i szkolenie się w poświęceniu się pewnym czynności w pełni, tak aby doświadczać stanu flow i czerpać z samego robienia wybranych rzeczy satysfakcję. Zdecydowanie zachęcam do lektury wcześniej wspomnianego wywiadu z Betą Wolfigiel.
  6. Zdrowie psychiczne i fizyczne – warto zastanowić się na ile tryb życia, który wybrałem jest dla mnie zdrowy. Trudno cieszyć się, gdy nasza psychika lub ciało nie działa tak, jak powinna. W kontekście psychiki, to należy o nią dbać przy użyciu rozmaitych narzędzi, które można znaleźć m.in. na moim blogu. Warto też, w zależności od sytuacji, rozważyć wizytę u specjalisty (psychoterapeuty, coacha itp.). Jak wykazują badania, również aktywność fizyczna ma wpływ na naszą psychikę[8]. O kwestii zdrowia cielesnego piszę się już tyle, że chyba tego tematu nie muszę specjalnie rozwijać.
  7. Umiejętność do czerpana z życia radości – Polecam zrobienie sobie listy rzeczy, które sprawiają nam przyjemność i jej realizowania. Ważne też będzie praktykowanie wdzięczności, o czym piszę w tekście: „Cieszmy się z małych rzeczy…” – jak być szczęśliwym bez zbędnych wysiłków? . Oczywistym dla mnie będzie odpowiednie podejście do negatywnych emocji, a tu już odsyłam do promowanej przeze mnie Techniki Uwalniania: Jak (nie) radzić sobie z emocjami – Technika Uwalniania David R. Hawkinsa
  8. Zdolność do postrzegania piękna w sztuce i naturze – tu nie ma innego sposobu, jak po prostu obcować zarówno ze sztuką, jak i naturą. Próby bezpośredniego doświadczania będą powoli przynosić efekty. Może się przydać praktykowanie uważności – tu pomoże z pewnością książką Corine Sweet Dziennik uważności
  9. Przyzwoite warunki życia i satysfakcjonująca praca – kwestia, którą pominęli zarówno Seligman jak i Ryff, a przecież wiadomym jest, jak trudno jest kreować swoje życie szczęśliwie, kiedy robimy to, co wytwarza w nas negatywne emocje oraz stresujemy się w związku z np. brakiem pieniędzy. Tu nie ma prostych recept – trzeba poszukać pracy, która daje nam dobre pieniądze, ale i satysfakcje z jej wykonywania. Podpowiedzią mogą być jednak nasze mocne strony, a także określenie, co tak naprawdę jest dla nas ważne w kontekście warunków bytowania – może willa i basen nie będą jednak konieczne?

Synteza wcale nie rozbudowała wszystkich modeli tak bardzo. Można bowiem było niektóre kwestie połączyć, inne były tożsame, a tylko kilka okazało się różnych. Tak więc w oparciu o propozycje Seligamna, Ryff i Junga stworzyłem dziewięciopunktowy meta-model dobrostanu 🙂

Skalowanie szczęścia

W rozwoju osobistym bardzo często stosuje się skalowanie do sprawdzenia tego, w jakim momencie jesteśmy i co możemy poprawić w badanych przez nas aspektach. Warto więc powyższe komponenty dobrostanu można wrzucić na skalę od 1-10, gdzie 1 to bardzo źle, a 10 do bardzo dobrze. Tam, gdzie wyniki jest niesatysfakcjonujący naturalnie powinniśmy podjąć odpowiednie kroki – np. skorzystać na początku z moich rad z artykułu, a potem zacząć eksplorować temat głębiej.

Pod uwagę należy też wziąć przywołane przeze mnie krytyczne słowa Junga. Nawet bowiem gdybyśmy spełnili wszystkie aspekty dobrostanu w pełni, to zdarzą się sytuacje, w których będziemy dalecy od szczęścia. Trzeba je cierpliwie przetrwać lub, jeśli jest taka możliwość, odpowiednio zmodyfikować to co się da (np. nastawienie), aby móc wrócić do życiowej równowagi (człowiek zmiennym jest, więc na przykład relacja, która była dla nas dobra kiedyś, dzisiaj już taka być nie musi). Warto jednak pamiętać, że zbliżając się do pełnej realizacji odpowiednich punktów zwiększamy w naszym życiu częstotliwość dobrego samopoczucia. Usilne dążenie do szczęścia jednak może nas unieszczęśliwić, trzeba budować je rozważnie i w umiarkowany, możliwy do realizacji dla nas na daną chwilę sposób.

Modele dobrostanu, a indywidualność szczęścia – mały komentarz na podsumowanie

Kiedy patrzymy na prezentowane modele szczęście, to myślę, że moje słowa z początku artykułu odnośnie zachowania indywidualności w trakcie podążania za ich punktami są zrozumiałe. Realizacja każdego elementu musi być bowiem dopasowana do jednostki. Człowiek o bardziej ekstrawertycznym nastawieniu będzie na przykład potrzebował zdecydowanie większej ilości relacji, niż introwertyk. Inny przykładami są rozwijanie siebie, czy też nadawanie sensu życiu, gdzie to jednostka wybiera w jaką stronę idzie, w co wierzy i czemu ufa.

Jak jednak też zostało pokazane, prezentowane przeze mnie koncepty nie były ze sobą w pełni tożsame, a co za tym idzie, nie koniecznie kompletnie mogły przedstawiać to, co jest nam potrzebne do szczęścia. Stąd też uznałem, że synteza jest konieczna, aby móc dać Czytelnikom pełniejszy kompas na drodze do szczęścia. Oczywistym jest, że prezentowane modele nie są wszystkimi jakie powstały. Możliwie, że podczas własnej eksploracji znajdziesz jakiś lepszy, bardziej dopasowany do Ciebie. A może jednak moja synteza okaże się dla Ciebie wartościowa? Trudno jednoznacznie orzec, w końcu to rozwój OSOBISTY 🙂

Życzę dużo szczęścia, a raczej, mówiąc szerzej – dobrostanu 🙂


[1] https://encyklopedia.pwn.pl/haslo/dobrostan;3893293.html

[2] I. Kucharewicz: Co z tym szczęściem? Psychologia pozytywna w praktyce. Warszawa 2015, s. 43.

[3] Tamże, s. 41-68.

[4] J. Strzałkowsk: Czym jest i jak osiągnąć stan flow. [dostęp: https://siedemosmych.pl/czym-jest-i-jak-osiagnac-stan-flow/ ]

[5] D. Goleman, R. J. Davidson: Trwała przemiana. Co nauka mówi o tym, jak medytacja zmienia twoje ciało i umysł. Tłum. P. Szymczak. Poznań 2018, s. 62-63.

[6] C. G. Jung: Sztuka życia. W: Tegoż: Rozmowy wywiady spotkania. Tłum. R. Reszke. Warszawa 1999, s. 451-452.

[7] https://psychologwronska.pl/24-sily-charakteru-sprawdz-czy-masz-mocne-strony/

[8] B. Gieroba: Wpływ aktywności fizycznej na zdrowie psychiczne i funkcje poznawcze. „Medycyna Ogólna i Nauki o Zdrowiu”, 2019, Tom 25, Nr 3, 153–161. [dostęp: http://www.monz.pl/Wplyw-aktywnosci-fizycznej-na-zdrowie-psychiczne-i-funkcje-poznawcze,112259,0,1.html ]